sobota, 16 stycznia 2010
piątek, 15 stycznia 2010
Moje cudowne wakacje - 80th Birthday/09
Nic bardziej cudownego nie mogło mi się przydarzyć!.
Tak jak miałam zaplanowane - 10 września POLECIAŁAM do Kanady.
Podróż miałam przyjemną- miły pan (sąsiad- gaduła) uprzyjemniał nam podróż - też jechał do Toronto do siostry na 6 miesięcy.
Na lotnisku czekali na mnie moi synowie – Wiesław i Marian – był to czwartek-10-ego września, 2009..
Na drugi dzień przyjechali z USA córka Krystyna z Józefem.
Następnego dnia były 17 urodziny mojego wnuka Łukasza. Byliśmy zaproszeni na uroczystą kolację do restauracji.
Razem z JUBILATEM, jego rodzicami- Dorotką i Wiesławem, Ich starszym synem Robertem i jego żona Angeliką oraz Krystyną i Józefem, oraz Marianem spędziliśmy bardzo miły wieczór.
Następny dzień - 12 września - sobota - pojechaliśmy do LONDON do domu mojej wnuczki Małgorzaty i Jej męża Gremma i córek: Vanessy i Adżi....Tam było przygotowane przyjęcie z okazji moich 80-tych urodzin.
Opócz domowników, była jeszcze moja wnuczka Beatka z mężem Scottem, synowa Celinka, wnuk Adas z żoną Venchiech i synami Kevinem i Kyle, wnuk Piotr, wnuk Arkadiusz oraz siostrzeniec mojego męża Mieczysław z żoną Heleną. Także z Toronto: syn Wiesław z żoną Dorotką i synem Łukaszem, Robertem z żoną oraz my z Marianem i Krystyna z Józefem.
To były wielkie chwile radości ze spotkania w gronie najbliższych, wiele serdeczności, życzeń a przede wszystkim spotkania po latach - tego nie jestem w stanie opisać....Tyle osób zadało sobie trud i koszt po to, żeby spotkać się ze mną i resztą rodziny....
Bardzo sobie to cenię - warto mieć dużą rodzine. Tak sobie myślę- czy tak wyglądałoby moje spotkanie gdybym miała jedno dziecko?
Wszystkim moim KOCHANYM serdecznie dziękuję za to cudowne spotkanie!!!!!
Następnego dnia – niedziela – zabrała mnie do siebie wnuczka Beatka do Windsor. Specjalnie dla mnie wzięła sobie tydzień urlopu, żeby być ze mną. Cały tydzień jeździłyśmy do różnych ciekawych miejsc. Ponieważ Windsor to miasto przygraniczne z USA pojechaliśmy na granicę, żeby się dowiedzieć czy ja będąc w Kanadzie mogłabym odwiedzić moja starszą ode mnie siostrę Rozalię. Ponieważ miałam ważną wizę do USA z Polski, więc nie było trudności i dostałam pozwolenie na przekraczanie granicy na okres 6 miesięcy..
Jakaż była moja radość spotkać się z siostrą, która już ukończyła 83 lata. Ustaliłyśmy z Małgosią, że w ostatni weekend mojego pobytu pojedziemy do USA. Dni umykały jeden po drugim tak szybko, że trudno było uwierzyć, że tak się dzieje naprawde.
Byłam tak szczęśliwa, czułam się bardzo dobrze, sypiałam jak niemowlak, sama nie mogłam uwierzyć. W Polsce miałam tyle nieprzespanych nocy, a tu w każdą noc zasypiałam przed 22-00, a budziłam się między ósmą a dziewiątą rano.
Przemieszczałam się bardzo często, chciałam wszystkich odwiedzić osobiście i to mi się udało.
Do USA pojechałyśmy z Małgosią koleją: wyjeżdżałyśmy z Detroit o godzinie 18-ej w piątek, a do Chicago jechałyśmy 6 i pół godziny, pociąg miał godzinne opóżnienie. Wyjeżdżał po nas Adam miał nieprzespaną noc. Mnie zostawił u Krystyny i Józefa, a Małgosia pojechała z Adamem do jego domu.
Na dugi dzień- w sobotę byliśmy umówieni na wizytę u Janiny i Bogdana oraz ich córki Małgosi z mężem i cudowną córeczką - ma dopiero 4- latka , ale jest taka milutka trzpiotka, że aż trudno uwierzyć, że 4- letnie dziecko może być takie urocze. Jasia to siostrzenica mojego męża. Byliśmy tam parę godzin i znowu pojechaliśmy do siostry. Mieszka z synem Kazimierzem i synową Zosią. Bardzo sympatyczni ludzie.
Siostra stwarza pozory, że czyje się dobrze, ale ma problemy z chodzeniem, bo ma żylaki na nogach - ostatnio miała przeszczepy. Miło było porozmawiać, powspominać rodzinny dom i rodzinny kraj - ona jest w USA już ponad 30 lat.
To była sobota, a w niedzielę byliśmy z Krystyną i Józefem u Adasia w domu..Było bardzo wesoło... namówili mnie nawet by zagrać z młodymi w tenisa./dali mi wygrać czasem/
Moi prawnukowie Kelvin i Kyle to wspaniali chłopcy- pełni werwy, radości a równocześnie grzeczni. Adaś – muzyk- nic też dziwnego , że jego synowie próbują też grać na pianinie. Ich mama – Venchiech też ma wykształcenie muzyczne - myślę, że chłopcy pójdą w ich ślady.
Tu miałam jeszcze spotkanie z Piotrem i Arkiem - moimi wnukami..
To była niedziela, a w poniedziałek trzeba było odjeżdżać. Znowu biedny Adaś był obarczony obowiązkiem odwieść nas na stację kolejową.
Tak rozpoczął się ostatni tydzień mojego pobytu. Tu już były krótkie wypady; do każdego po jednym dniu i jeszcze odwiedziny u Cieślów oraz u Wnęków – Józefa i Haliny- siostrzeńca mojego męża.
Przez ten ostatni tydzień byłam u Mariana, gdzie codziennie odwiedzali mnie Wiesiu i Dorotka.
Ostatni dzień – niedziela – dzień odjazdu- przyjechała Małgosia i pojechaliśmy na kolejny obiad do Dorotki i Wiesia. Na lotnisko odwieżli mnie obaj synowie i wnuczka Małgosia.. Tu nie było mi już tak wesoło - pożegnań nie lubię- udaję twardziela, ale tego nie da się ukryć. Chciałam jak najszybciej się oddalić, żeby się nie rozkleić. Było mi tak dobrze, tak cudownie, wszyscy mi okazywali tyle dobroci, że musi mi to starczyć na dalsze moje życie. Nie wiem ile jeszcze jest życia przede mną, ale wiem, że warto było żyć te marne 80 lat.
Dziękuję Bogu, że mogłam dożyć tego wszystkiego, dziękuję moim dzieciom, że postarali się przygotować mi tak miłe spotkanie. Niech Im wszystkim Pan Bóg wynagrodzi- o to będę Go bardzo prosiła.
Do Balic na lotnisko wyjechały po mnie Jadzia- córka i Ela – wnuczka. Było bardzo miło znów spotkać się z codziennością..
niedziela, 21 grudnia 2008
Christmas in Poland

The following day is often spent visiting friends. In Polish tradition, people combine religion and family closeness at Christmas time. Although gift giving plays a major role in the rituals, emphasis is placed more on making special foods and decorations.
Special tasks carried out during Advent are the baking of the Christmas piernik (gingerbread), and the making of Christmas decorations. Pierniki are made in a variety of shapes, including hearts, animals and St. Nicholas figures. Traditional decorations include the pajaki, which are handmade stars and decorated eggshells.
Lit Christmas trees are placed in most public areas, outside churches and in homes. Traditionally the trees are decorated with shiny apples, walnuts, wrapped chocolate shapes, hand blown glass baubles, and many homemade ornaments and candles. On the top of the tree is a star or a glittering top piece. In many homes, sparklers are hung on the branches of the trees for ambiance. Sometimes the trees are left standing until February 2, the feast day of St. Mary of the Candle of Lightning.
During Advent, the "Gwiazdory" or star carriers, wander through the towns and villages and this continues until Epiphany. Some of the Gwiazdory sing carols; others recite verses or put on "Szopki" (puppet shows), or "herody" (nativity scenes). The last two customs are developments from traditional manger scenes or "Jaselka" (crib). One tradition unique to Poland is the sharing of the "opłatek", a thin wafer into which is pressed a holy picture. People once carried these opłatki from house to house wishing their neighbors a Merry Christmas. Nowadays, the bread is mostly shared with members of the family and immediate neighbors. As each person shares pieces of the wafer with another person, they are supposed to forgive any hurts that have occurred over the past year and to wish the other person all the happiness in the coming year.
On Christmas Eve, so important is the first star of the night that it has been given the affectionate name of "little star" or Gwiazdka, in remembrance of the Star of Bethlehem. On that night, all watch the sky anxiously, hoping to be the first to cry out, "The star!" The moment the star appears, people start eating. Families unite for the most carefully planned meal of the year, Wigilia, the Christmas supper. The Wigilia derives its name from the Latin word vigilare, which means "to watch" or keep vigil.
Read more:
http://en.wikipedia.org/wiki/Christmas_in_Poland
wtorek, 16 grudnia 2008
środa, 10 grudnia 2008
Beauty of Our Friendship
click pics to see in large
*** *** *** *** *** ***
Piękno Przyjaźni
Przyjaźń jest bezcennym darem
którego nie można kupić ani sprzedać,
a jej wartość jest dużo większa
niż góry złota.
Gdyż złoto jest zimne i martwe,
nie może ani rozumieć ani słyszeć.
A w chwilach trudnych
nie pocieszy,
nie wysłucha,
nie zrozumie.
Nie da ci pokoju,
nie poda ci pomocnej ręki.
Tak więc, jeśli zwracasz sie do Boga
w potrzebie,
badź wdzięczny jeśli nie
ześle ci diamentów, pereł czy bogactwa,
ale otrzymasz Miłość Prawdziwych Szczerych Przyjaciół.
Przyjaciele są moim Bezcennym Skarbem!

glitter-graphics.com
sobota, 6 grudnia 2008
wtorek, 2 grudnia 2008
Napisz list do Św. Mikołaja...Write the letter to Santa..
A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.
Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.
Konstanty Ildefons Gałczyński
Official Website of Konstanty Ildefons Gałczyński:
niedziela, 16 listopada 2008
Moja Joga - test
You Are the Bow Pose |
![]() You are an open hearted person. You seek connections and make them easily. You are naturally generous - especially with your love and your time. You have a knack for thinking up interesting ideas. You are an inventor and a creator. You approach everything in life with a relaxed attitude. You accept what you can't change. |
wtorek, 23 września 2008
wtorek, 9 września 2008
Window Party

glitter-graphics.com
Please, take a cup of tea, and enjoy your time with me!
MARIA: http://maria-pogaduszki.blogspot.com/
piątek, 5 września 2008
Ranek na moim balkonie/ Morning at the window

Widok z mojego okna
" Kiedy patrzę hen daleko....co wyliczę, to wyliczę , ale zawsze wtedy powiem - że najbardziej mi żal." Tak śpiewała nasza wspaniała piosenkarka Maryla Rodowicz. Mnie nie jest żal" kolorowych jarmarków, blaszanych zegarkow", tylko mi żal, że te cuda techniki przyszły dla mnie trochę późno. Tego nie da się cofnąć i trzeba się cieszyć tym co jest!
A mnie już wystarczy nawet widok z mojego okna i balkonu.
Widzę jaki piękny jest świat, mam tyle czasu , by powspominać moje wycieczki po Polsce , która jest przecież przepięknym krajem!
Dziś widok z mojego okna cieszy moje oko - mam tyle zieleni, wspaniałych drzew, a moim najbliższym przyjacielem jest cudowny, wysoki do 4-ego piętra MODZRZEW. Zagląda na mój balkon i cieszy moje oko w ciągu całego roku. Często pod nim przesiadują gołębie i nic nie pozostaje jak tylko zanucić cicho za "starzykiem" ze śląska -"pyk, pyk, pyk z fajeczki, duś, duś, duś gołąbeczki, fajeczka, gołąbeczek, ławeczka, ogródeczek - i w kadłubku TRZOS - to starzyka los".
Na dodatek mam swoje balkonowe pomidory, kwiaty, zioła i tylko mogę znów zanucić - " i cóż mi więcej trzeba, gdy Wisła w dole lśni , a w górze błękit nieba, a to już wystarczy mi".
http://maria-pogaduszki.blogspot.com/
piątek, 29 sierpnia 2008
środa, 27 sierpnia 2008
poniedziałek, 31 marca 2008
Tu na pewno znajdziesz Dobre Słowa...Zosia

Nie interesuje mnie, jak zarabiasz na życie. Chcę wiedzieć, za czym tęsknisz i o czym ośmielasz się marzyć wychodząc na spotkanie tęsknocie swego serca.
Nie interesuje mnie ile masz lat. Chcę wiedzieć, czy dla miłości, dla marzenia, dla przygody życia zaryzykujesz, że wezmą cię za głupca.
Nie interesuje mnie jakie planety są w kwadraturze do twojego księżyca. Chcę wiedzieć, czy dotknąłeś jądra własnego smutku, czy zdrady życia otworzyły cię, czy też skurczyłeś się i zamknąłeś bojąc się dalszego cierpienia. Chcę wiedzieć, czy potrafisz siedzieć z bólem, moim lub swoim, nie starając się pozbyć go, ukryć, lub zmniejszyć.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz być z radością, moją lub swoją, czy potrafisz tańczyć z dzikością i pozwolić, by ekstaza wypełniła cię aż po czubki palców, bez upominania nas, że powinniśmy być ostrożni, patrzeć realistycznie na życie i pamiętać o naszych ludzkich ograniczeniach.
Nie interesuje mnie, czy historia, którą mi opowiadasz jest prawdziwa. Chcę wiedzieć, czy potrafisz rozczarować kogoś by pozostać wiernym sobie; czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę i nie zdradzić własnej duszy; czy potrafisz sprzeniewierzyć się, a przez to pozostać godny zaufania.
Chcę wiedzieć, czy codziennie potrafisz dostrzec piękno, nawet gdy nie jest ono ładne i czy potrafisz w jego obecności znaleźć źródło swojego życia.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć ze świadomością porażki, swojej i mojej, a mimo to nadal stać nad brzegiem jeziora i krzyczeć do srebra pełni księżyca: "Tak".
Nie interesuje mnie gdzie mieszkasz ani ile masz pieniędzy. Chcę wiedzieć, czy po nocy pełnej smutku i rozpaczy, zmęczony i obolały, potrafisz wstać i zrobić to, co trzeba, by nakarmić dzieci.
Nie interesuje mnie, kogo znasz i jak się tu znalazłeś, chcę wiedzieć, co jest dla ciebie źródłem siły wewnętrznej kiedy wszystko inne zawodzi.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz być sam ze sobą i czy w chwilach samotności takie towarzystwo naprawdę sprawia ci przyjemność.
Oriah Mountain Dreamer
wypowiedź starego Indianina, maj 1994
Zrodlo:
http://www.zosia.piasta.pl/rozne/wypowiedz.htm
piątek, 11 stycznia 2008
MOC MODLITWY
A gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i ją ukończył, któryś z uczniów powiedział: Panie, naucz nas modlić się tak, jak i Jan nauczył swoich uczniów.
Odpowiedział im: Gdy się modlicie, mówcie:
Ojcze, niech się święci Twoje imię, niech przyjdzie Twoje Królestwo. Dawaj nam codziennie nasz chleb powszedni. Przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto wobec nas zawinił i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ojcze_nasz

Largest Database of Images
For Comments And Profiles at
FreeCommentTags.com
piątek, 14 grudnia 2007
czwartek, 13 grudnia 2007
Swieta-Swieta i po....
Zapraszam tez na moje Cudowne Zycie
http://cudownezycie.blogspot.com/
poniedziałek, 10 grudnia 2007
Jeszcze tylko pare dni 2007 Roku...

glitter-graphics.com

Moj ulubiony, piekny kalendarz, zrobiony przez wnuczke Beatke za pare dni osiagnie mete...
czwartek, 29 listopada 2007
środa, 21 listopada 2007
środa, 14 listopada 2007
piątek, 2 listopada 2007
Chwila zadumy.... tu kliknij po wiecej

czwartek, 1 listopada 2007
Karol Wojtyla
http://www.youtube.com/watch?v=IYOjWO2M-MY&eurl=http://adasku1.blogspot.com/2007/11/blog-post.html
piątek, 26 października 2007
ZLOTA POLSKA JESIEN - Vivaldi (kliknij)
wtorek, 23 października 2007
The Charleston, Ja i George Washington
Dziś Charleston jest ważnym elementem kultury tanecznej, tańczony w wielu kombinacjach: solo, z partnerem, bądź też w grupie par lub solistów. Podstawowe kroki dają olbrzymi wybór możliwości w improwizacji. Oba style: styl lat dwudziestych i Swinging Charleston są dziś popularne.
Czytaj wiecej:
Kliknij w link ponizej i zobacz z kim ja tancze Charlestona:
http://www.jibjab.com/starring_you/receipt/1977473
Tutaj mozna zobaczyc- Moje tance:
Taniec to ruch, mlodosc, radosc...
_______________________
czwartek, 18 października 2007
Najlepszy domowy chleb - kliknij

Tradycyjny przepis na pieczenie chleba wg. 'Kosowskiej kuchni jarskiej' z 1929 roku z Wydawnictwa M, Arcta w Warszawie.
2 1/2 litra wody
5 dkg drożdży
1/2 - 1 łyżki soli
Mąkę przesiać przez grube sito (przez które przejdą cenne otręby razem z mąką). Drożdże rozmoczyć w szklance wody letniej; 2 litry męki zarobić wodą, wymieszać z drożdżami i postawić na 2 godziny w temperaturze 30°C. Kiedy rozczyn się podniesie, dać łyżkę soli, zamieść z pozostałą mąką niezbyt gęsto i niech tak stoi 1/2 godziny. Wyrobić 5-6 bochenków chleba, kłaść na pomazane masłem blachy w ten sposób, by ciasto zajmowało 1/3 wysokości blachy. Pozostawić w takiem samem cieple, a gdy wyrośnie do poziomu, pomazać rozbitem jajkiem, wstawić do pieca tak gorącego, aby mąka wrzucona nie paliła się, tylko lekko rumieniła. Piec 1/2 godziny , najwyżej 3/4 godziny.
wtorek, 16 października 2007
niedziela, 14 października 2007
On Aging (click)
Do you realize that the only time in our lives when we like to get old is when we're kids?
If you're less than 10 years old, you're so excited about aging that you think in fractions.
-"How old are you?"
-"I'm four and a half!"
You're never thirty-six and a half. You're four and a half, going on five! That's the key.
You get into your teens, now they can't hold you back. You jump to the next number, or even a few ahead.
-"How old are you?"
- "I'm gonna be 16!"
You could be 13, but hey, you're gonna be 16!
And then the greatest day of your life . . . you become 21. Even the words sound like a ceremony . . . YOU BECOME 21. YESSSS!!!
But then you turn 30. Oooohh, what happened there? Makes you sound like bad milk. He TURNED; we had to throw him out. There's no fun now, you're just a sour-dumpling. What's wrong? What's changed?
You BECOME 21, you TURN 30, then you're PUSHING 40. Whoa! Put on the brakes, it's all slipping away. Before you know it, you REACH 50 . . .. and your dreams are gone.
But wait!!! You MAKE it to 60. You didn't think you would! So you BECOME 21, TURN 30, PUSH 40, REACH 50 and MAKE it to 60.
You've built up so much speed that you HIT 70!
After that it's a day-by-day thing; you HIT Wednesday! You get into your 80s and every day is a complete cycle; you HIT lunch; you TURN 4:30; you REACH bedtime. And it doesn't end there. Into the 90s, you start going backwards; "I Was JUST 92."
Then a strange thing happens. If you make it over 100, you become a little kid again.
"I'm 100 and a half!"
May you all make it to a healthy 100 and a half!!
In Polish soon.
wtorek, 9 października 2007
Z Internetem latwiej i taniej

Dzięki internetowi możemy sprawdzić pogodę, uzyskać poradę lekarską, zobaczyć, jakie jest działanie leku, upewnić się, w jakich godzinach otwarty jest urząd skarbowy, wysłać list, zrobić zakupy z bezpłatną dostawą do domu, zarezerwować bilet do teatru, zapłacić rachunki, dowiedzieć się, jaki był wynik meczu oraz co powiedział premier na spotkaniu z prezydentem. Mało? Można telefonować, nie płacąc rachunków, czytać książki, nie chodząc do biblioteki, oglądać zasoby Luwru, siedząc przed komputerem.
Jak to „ugryźć”?
Czytaj wiecej:
Z Internetem latwiej i taniej
Marta Lenkiewicz
2007-09-08 20:30:02
Źródło: Poradnik Seniora. 50 plus, nr 1/2007
niedziela, 7 października 2007
Life Begins at 80... On The Internet (kliknij)
Zycie zaczyna sie od 80... w Internecie.
Zapraszam do odwiedzenia tego ebooka.
Niestety jest to tylko wersja angielska.
http://bdb.co.za/shackle/
http://engdev.ohmynews.com/articleview/article_view.asp?at_code=432241&no=380651&rel_no=1
poniedziałek, 1 października 2007
Eric Shackle
Eric Shackle reads Olive Riley comments.
Olive Riley gets lots of comments on her blog,
http://www.allaboutolive.com.au/
Here, her friend Eric Shackle, reads her a comment.
Olive does not see well and so this is how she gets to know waht people are writing to her. (more)
piątek, 28 września 2007
BIG SURPRISE - WIELKA NIESPODZIANKA
Moja Kartka Urodzinowa z Sydney - kliknij tekst.
http://www.jacquielawson.com/cardlink.asp
Happy Birthday
Hi Maria!
Greetings from
Sydney, Australia.
In another year you
will be able to join us
happy
octogenariaus.
Remember, Life
Begins at 80...on
the Internet.
Best wishes, Eric
http://bdb.co.za/shackle
Thank you so much Eric!
I am very happy!
sobota, 22 września 2007
HAPPY BIRTHDAY !!!

autor: M. Ostrowski

Matka jest ciepłem, jest pokarmem, matka jest pełnym błogości stanem zadowolenia i bezpieczeństwa (…). Nic nie musisz zrobić aby być kochanym – miłość matki nie jest obwarowana żadnym warunkiem (…). Nie trzeba jej zdobywać
autor: Erich Fromm

glitter-graphics.com
Nieludzkie piękno mistrzów a tu zwykła matka jej nos okulary i pacierz na stole moczopędna pietruszka z selerem sałatkai bardzo ludzka miłość.
autor: Jan Twardowski
czwartek, 20 września 2007
środa, 12 września 2007
ZYCZENIA Z OKAZJI IMIENIN NASZEJ KOCHANEJ MAMY, BABCI I PRABABCI
Kliknij, zeby powiekszyc kartke z zyczeniami.
Pamiętasz, jakeś się u kolan matki
papierowymi bawił żołnierzami?
Jak wiatr przez okno wpadł i zmiótł ci wojsko,
a tyś zalewał się łez strumieniami?
Koiły wtedy troski twe dziecięce
Matczyne ręce.
A później, później, gdyś już był harcerzem,
ileż to w domu było ambarasu,
gdyś się sposobił do pierwszej wyprawy
w daleką drogę do bliskiego lasu...
Gładziły jasne włosy twe chłopięce
Matczyne ręce.
Ty nie wiedziałeś, że o los twój troski
często matczysko biedne ze snu budzą.
Ty nie widziałeś, jak do krwi otarte
dla ciebie, synu, ofiarnie się trudzą,
w ciągłych kłopotach i ciągłej udręce,
Matczyne ręce
One cię zawsze przygarniały czule,
gdyś był w chorobie, smutku czy potrzebie,
one zło wszelkie od cię oddalały,
aż na mężczyznę wychowały ciebie,
w serdecznej trosce i codziennej męce
Matczyne ręce.
Ta znana, stara piosenke z dzieciecych lat
dedykujemy Ci Mamo!
sobota, 8 września 2007
Wai Lana - Yoga dla kazdego
Jogini przekonują, że joga pomaga zwalczać bóle głowy i stawów, ułatwia łagodne przejście przez okres przekwitania, wspomaga leczenie depresji i pomaga zrzucić nadwagę, jak również wspomaga leczenie i leczy wiele innych chorób i dolegliwości. Asany zwiększają siłę i wydajność mięśni, ścięgien, systemu krążenia, systemu nerwowego, mają również korzystny wpływ na umysł i psychikę; wymagają skupienia na oddechu, co wpływa korzystnie na pracę serca, a to pomaga w natlenieniu komórek ciała i przyspiesza procesy metaboliczne.
Czytaj wiecej:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Joga
Wai Lana:
http://www.wailana.com/
poniedziałek, 3 września 2007
środa, 29 sierpnia 2007
Sztormowa Noc

glitter-graphics.com
Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem,
nie gaś nigdy światła nadziei.
(Bob Dylan)
piątek, 17 sierpnia 2007
CZY INTERNET TO SMIECI?
Znalazlam bardzo ciekawe rozwazania na powyzszy temat. Uznalam, ze musze sie z tym podzielic.Mię
dzy rokiem 2000 a XXI wiekiem - Po co pani siedzi w tym Internecie, jak coraz więcej rozsądnych ludzi pisze, że to tylko śmietnik? - pyta agresywnie pani Helenka.
A właśnie przechodzimy koło jednego z osiedlowych śmietników. Tuż obok zielona trawa, klomb, przedwcześnie kwitnący bez, a na trzepaku ktoś wytrząsa z dywanu kilogramy kurzu. - Hm... Internet, pani Helenko, to jak ten śmietnik, ta alejka i ten trzepak - mówię po namyśle.
- W sumie tylko od pani zależy, gdzie skręcić. Wejść do śmietnika, przejść tuż koło trzepaka i dać się ubrudzić kurzem z dywanu, czy iść dalej tą całkiem niebrzydką alejką - mówię.
- Niebrzydką?! - woła pani Helenka. - Pijacy i chuligani co wieczór rzucają tu butelki po wódce, puszki po piwie, tłuką szkło, ciskają pety i diabli wiedzą, co jeszcze robią!

- I dokładnie tak samo jest z Internetem - mówię. - Bywają tam całkiem sensowne miejsca i sensowni ludzie, a potem nagle wpada jakiś flejtuch, głupiec lub człowiek nawiedzony i wrzuca różne śmieci, wirusy, bluzgi, obraźliwe słowa. Od pani zależy, co z tym zrobić. Wejść dalej i się ubrudzić, czy przejść tam, gdzie jest niegłupio, a nawet kształcąco.
- A pornografia? - pyta zaczepnie pani Helenka.
- W poważnym tygodniku przeczytałam, że Internet jest pełen pornografii!
- Czy pani odwiedza agencje towarzyskie? - pytam pozornie od rzeczy, a pani Helenka aż podskakuje z oburzenia: - Jasne, że nie!
- Ale ten, kto chce, to je odwiedza, prawda? I niewątpliwie w Internecie jest mnóstwo miejsc z pornografią, jawną lub ukrytą, są także listy dyskusyjne, gdzie rozmawia się wyłącznie o seksie, niekiedy mądrze, częściej wulgarnie, ale nikt nie wciska pani tego przemocą. Gdy łączy się pani z Internetem, to sama pani decyduje, gdzie wejść, co przeczytać lub obejrzeć, a czego nie oglądać - tłumaczę.
- No i jasno z tego wynika, że rację mają ci, którzy piszą, że Internet to śmietnik! Sama pani potwierdza, że tego tam nie brakuje! - woła pani Helenka.
- Internet, pani Helenko, to lustrzane odbicie świata - stwierdzam po namyśle.
- A na świecie są rzeczy mądre i głupie, dobre i złe, brudne i czyste. Każdy wybiera to, co lubi. I według mnie ten, kto pisze, że Internet to głównie pornografia, gdy wchodzi do niego, to
szuka stron związanych z seksem i utwierdza się w przekonaniu, które sobie z góry założył. Gdy twierdzi, że Internet to śmietnik, zapewne wędruje po różnych głupich lub "zakazanych" zakątkach. Ta opinia odzwierciedla jego własną naturę i jego własną ciekawość. A każdego ciekawi coś innego...- Więc Internet to... - zaczyna pani Helenka, a ja kończę: - Internet to my, ludzie. I znajdujemy tam to, czego w nim szukamy. Niech pani zatem nie patrzy podejrzliwie na wirtualną sieć, ale raczej na tych, co opisują intemetowe zaułki. Oni po prostu zaglądają głównie tam, gdzie są cyberśmieci i pornografia, więc jakżeby mogli mieć inne zdanie...?
Dorota Terakowska
Strona Doroty Terakowskiej:
http://www.terakowska.art.pl/
Wikipedia o Dorocie Terakowskiej:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dorota_Terakowska
Dla mnie Internet to wiecej niz okno na swiat.




































